Na tej stronie poczytacie o dobrych praktykach, które mogę Was ustrzec przed niebezpieczeństwem pożaru albo zminimalizować straty w przypadku, jeśli pożar już wybuchnie.
W latach 2024-2030 zmianie ulega prawo nakazujące montaż czujek dymu w przestrzeniach mieszkalnych. Niestety w rozporządzeniu nie ma ani słowa o gaśnicach. Bo jeśli już pojawi się pożar, który zauważysz to... czym go ugasisz?
Ok, a więc jaką gaśnicę wybrać?
Dużą - np. 6 kg. Sytuacja pożaru to raczej mało komfortowy temat, więc pięrwszą ćwiartkę gaśnicy wydmuchasz w powietrze starając się przypomnieć, jak ją się używało.
Kup gaśnicę dobraną do tego, co się pali. To ma być przemyślany wybór a nie pierwsza lepsza gaśnica z półki. Na gaśnicach są napisane kategorie pożarów:
- A - ciała stałe (np. kanapa, firanki, meble)
- B - ciecze (np. benzyna)
- C - gazy (np. propan butan)
- D - metale (o ile nie masz w domu pracowni chemicznej, to raczej Cię to nie dotyczy)
- E - ... nie ma kategorii E :)
- F - tłuszcze (np. palący się olej na patelni)
Szybka analiza i dojdziesz do wniosku, że do klasycznego mieszkania potrzeba realnie kategorię A i F. Ale może u Ciebie jest inaczej? Więc najpierw zastanów się, co w Twoim mieszkaniu może się palić a następnie szukaj gaśnicy w takiej kategorii, która najlepiej będzie do Twoich warunków pasować.
WAŻNE! Dzisiaj większość gaśnic jest dostosowana do gaszenia elektryki - w razie jakby pojawiło się zwarcie albo lampa by się zapaliła. Nie ma osobnej kategorii dotyczącej gaszenia elektryki, ale dużymi literami będzie napisane na gaśnicy, czy można ją użyć do gaszenia elektryki.
Najważniejsze w temacie gaśnicy:
...
...
...
KUP JĄ! Miej gaśnicę, żeby mieć jakąkolwiek szansę na reakcję. Jeśli jeszcze nie wpadł Ci przed oczy filmik z pożaru testowego mieszkania to obejrzyj go. Kiedy Straż przyjedzie, to z dużym prawdopodobieństwem mieszkanie będzie już objęte ogniem. To TY możesz być bohaterem / bohaterką w swoim domu i zareagować na pierwsze płomienie... o ile będziesz mieć gaśnicę. KUP JĄ.
Czujkę dymu możesz porównać do Anioła Stróża. Jest cichym towarzyszem Twojego życia. Nieraz nie zdajesz sobie sprawy z jego obecności. Ale on jest i czuwa... Aż przychodzi moment, żeby zareagować i wybawić Cię z opresji...
I teraz pytanie, ilu chcesz mieć pożarowych Aniołów Stróżów w swoim domu?
Czujek dymu na rynku jest multum. Czy wszystkie są dobre? ...
Nie oczekuj cudów od marketowych czujek za kilkanaście - kilkadziesiąt złotych. Oczywiście w większości przypadków będą reagować na dym, ale... często będą również reagować na inne lotne substancje - parę wodną, pył z wiercenia, kurz. To z kolei będzie prowadzić do "wycia" alarmu. Jeśli czujki nie mają możliwości wyczyszczenia albo mają zbyt czuły mechanizm wykrywania dymu wówczas zaczniesz ignorować to wycie... A to prosta droga do tragedii. Wszak jak "wyje" to może wystarczy wyciągnąć baterię?...
Tylko jak czujka ma zadziałać kiedy faktycznie dojdzie do zadymienia skoro bateria będzie wyjęta? Takie rzeczy się nie zdarzają? A jednak. Sprawa co prawda dotyczyła czujki czadu, ale czteroosobowa rodzina zakończyła życie po zatruciu czadem (tlenkiem węgla) pomimo obecności czujki, w której... nie było baterii.
Nie zdziw się więc, że na tej stronie przeczytasz rekomendację, żeby kupić czujkę marki AJAX. Po prostu ją sprawdziliśmy i jest BARDZO dobra. O szczegółach jej budowy przeczytasz na stronie producenta. Tu Ci tylko powiem, że ma system eliminujący fałszywe alarmy i, co MEGA ważne, alarmuje Cię o zagrożeniu nawet kiedy nie ma Cię w domu oraz kiedy padnie internet i prąd w Twoim domu.
I teraz pytanie - ile czujek należy mieć w domu? Zgodnie z rozporządzeniem - jedna na lokal mieszkalny (ale to nie jest najlepszy pomysł). Kiedy projektuje się profesjonalny system sygnalizacji pożaru np. do galerii handlowych, wówczas do każdego lokalu (w zależności od jego wielkości) daje się od jednej do kilku czujek. Jeśli w mieszkaniu masz kuchnię, salon, łazienkę, trzy pokoje i korytarz, to jeśli masz budżet to możesz powiesić nawet i siedem czujek - w każdym pomieszczeniu.
Natomiast jedna czujka (zgodnie z rozporządzeniem) to trochę za mało. Jeśli w sypialni powstanie pożar od słabej jakości ładowarki do telefonu a drzwi do tejże sypialni będą zamknięte, wówczas czujka, która będzie umieszczona powiedzmy w korytarzu przy sypialni uruchomi się wtedy, kiedy wyczuje wzrost temperatury porządnie palących się od środka drzwi od sypialni. I tu ważna uwaga - tak się wydarzy, o ile Twoja czujka będzie wykrywać nie tylko dym ale również wzrost temperatury w pomieszczeniu. Klasyczna czujka "marketowa" ma zazwyczaj tylko funkcję reagowania na dym. W każdym razie czujka, która nie wisi w pomieszczeniu, w którym pojawił się pożar zawyje wówczas, gdy to pomieszczenie będzie już dobrze rozpalone.
Podsumowując - mając jedną czy dwie czujki w mieszkaniu, masz pozorne poczucie bezpieczeństwa. Natomiast jeśli policzysz, ile kosztuje odbudowa spalonego mieszkania czy choćby jednego pokoju to szybko zdasz sobie sprawę, że porządny system sygnalizacji pożaru składający się z kilku czujek to nie jest fanaberia tylko przejaw bardzo zdrowego rozsądku.
Zawieś czujki dymu w swoim domu.
Kiedyś paliły się strzechy na domach. Dzisiaj palą się ładowarki w gniazdkach. Zerknijcie na te zdjęcia. Okazuje się, że jakość ładowarek jest... różna.
Rozmawiałem z pewnym dostawcą elektroniki, który stwierdził, że dostali partię ładowarek, które dostarczały do telefonów 24 Volty zamiast 5 Voltów. To tak, jak by człowiek wszedł pod prysznic, z którego leciałby wrzątek zamiast wody w temperaturze 40 stopni. Generalnie zaszkodziłoby to człowiekowi, prawda?
To samo jest z telefonami, które są przystosowane, żeby być ładowane napięciem 5V a dostaną np. 24V. Efekt? Natychmiast spalony telefon. A we wspomnieniu owego dostawcy elektroniki to nawet dwa telefony spalone. Cała partia ładowarek do utylizacji, kara dla producenta etc.
"Szczęśliwie" tu skończyło się tylko na spalonych telefonach. A co jeśli domowników by nie było a ładowarka powoli by się grzała aż by pojawił się ogień? Taka mogła być przyczyna pożaru, który szczególnie mi zapadł w pamięć a który zainicjował powstanie tej strony.
Tablet podłączony do ładowania leżący na kołdrze albo rozgrzany laptop z zatkanym wentylatorem, leżący na kanapie to naprawdę doskonałe warunki do pożaru, który bezlitośnie strawi całe mieszkanie.
Wychodząc z domu, odłącz ładowarki od gniazdek.
Kładąc się spać - odłącz ładowarki.
Dotykaj z zewnątrz wtyczek do gniazda i sprawdź, czy nie są gorące. Jeśli są - odłącz je natychmiast z gniazdka.
Sprawdź, czy w pokoju Twoich dzieci nie ma gdzieś za biurkiem ładowarki przykrytej dodatkowo koszulką.
Dbaj o to, żeby żadne gniazdko nie było zakryte będąc bez przepływu powietrza. To świetne warunki do rozpoczęcia pożaru.
Dlaczego hulajnogi elektryczne palą się częściej niż wkrętarki elektryczne?
Wszystko rozbija się o dwa aspekty - w hulajnodze jest dużo energii zebranej w jednym miejscu a prawdopodobieństwo uszkodzenia akumulatora w trakcie używania urządzenia jest większe w przypadku hulajnogi niż w przypadku elektronarzędzi.
Hulajnogi stały się popularne, bo używamy ich w tym samym schemacie co smartfona - wziąć, użyć, odstawić, podładować. To niestety okazało się zgubne dla tych, którzy używają hulajnogi z za dużą prędkością i bez osłony ciała. Zacytuję doktora Marcina Sochę - specjalisty od chirurgii twarzowo-szczękowej:
"Dziś blisko 7 godzin składaliśmy roztrzaskaną żuchwę u 19-latka, który przewrócił się na hulajnodze. Potworny uraz, ekstremalny zabieg z dużym ryzykiem trwałego kalectwa, mimo naszych wysiłków. Przestrzegam, nie korzystajcie z elektrycznych hulajnóg. To jeden z najniebezpieczniejszych środków transportu. Niemal każdego dnia ktoś łamie sobie kości twarzoczaszki na hulajnodze w Warszawie."
A w kontekście pożarów - spójrzcie na zdjęcie powyżej. Zapewne widzieliście hulajnogę zaparkowaną na klatce schodowej albo w mieszkaniu. Ktoś może zapytać: czy jest prawo, które tego zabrania? Dzisiaj może nie być, jutro może być. Ale w pożarach zazwyczaj nie chodzi o przepisy prawa a o zdrowy rozsądek. Jeżeli taką ilość energii jaka jest skumulowana w akumulatorze hulajnogi uwolnimy - choćby poprzez kamyk, który wyleciał spod koła hulajnogi i zrobił mały otwór w obudowie akumulatora, to wiedzmy, że cała ta energia będzie się chciała uwolnić. A jeżeli dokona tego w pobliżu ściany z kartongipsu, drewnianych drzwi czy (w warunkach mieszkania) w pobliżu łóżka, szafki czy firanki wówczas jesteśmy bez szans. My - strażacy również. Bo energia z akumulatora działa z taką mocą, że nawet polewanie na nic się zda. Skutki wybuchu może zobaczyć w reportażu stacji Polsat - pod tym wpisem.
Z hulajnogi można korzystać - podobnie jak z innych technologii, które otaczają nas na co dzień. Ale trzeba to robić z głową. Zarówno na ulicy jak i w miejscu "garażowania".
Wiecie dlaczego tlenek węgla, popularnie zwany czadem jest cichym zabójcą? To nie jest skomplikowane... Jest po prostu cichy i zabija...
Najpierw szybkie rozróżnienie: wyróżniamy tlenek węgla i dwutlenek węgla. Tlenek węgla ma wzór chemiczny CO - czyli jeden atom węgla i jeden atom tlenu. Dwutlenek węgla, jak sama nazwa wskazuje ma DWA atomy tlenu (dwutlenek) i jeden atom węgla - CO2.
Drugie wyjaśnienie - dlaczego tlenek węgla zabija? Ano dlatego, że kolokwialnie mówiąc "wypiera" tlen z krwi. Czyli zamiast dostarczyć życiodajny tlen do komórek naszego organizmu, krew dostarcza tlenek węgla, który zatruwa nasz organizm.
Trzecia sprawa - dlaczego czad jest cichy? Bo nie ma smaku, nie ma zapachu i nie da się go zobaczyć. WAŻNE: NIE JESTEŚ W STANIE ROZPOZNAĆ CZADU. To ważne, bo według różnych badań około połowa Polaków deklaruje, że rozpoznałaby zapach czadu. Żeby potwierdzić obecność tlenku węgla potrzebna jest czujka albo miernik gazowy.
Czwarta sprawa - gdzie się go spodziewać? Wszędzie tam, gdzie przy okazji palenia jest mało świeżego powietrza. Czad powstaje wtedy kiedy spalasz np. drewno, węgiel czy nawet gaz, ale masz niedrożny przewód kominowy albo zbyt szczelne mieszkanie, które nie dopuszcza świeżego powietrza. Wówczas atom węgla tylko częściowo łączy się z tlenem, którego jest mało w powietrzu i zamiast stworzyć dwutlenek węgla (CO2), łączy się z tylko jednym atomem tlenu tworząc tlenek węgla (CO).
Jak zareagować widząc kogoś nieprzytomnego w okolicy jakiegoś urządzenia grzewczego?
Wezwij pomoc. Jeśli najpierw zaczniesz pomagać i przy tym zemdlejesz nie wezwawszy wcześniej pomocy, to już nikt Wam nie pomoże.
Otwórz okno - wietrząc pomieszczenie dopuszczasz tlen, którego chwilę wcześniej brakowało.
Wyciągnij nieprzytomnego poza pomieszczenie, w którym ulatniał się czad.
Sprawdź oddech - patrząc na jego klatkę piersiową przyłóż ucho do jego ust i zobacz / poczuj, czy oddycha.
Jeśli w ciągu 10 sekund nieprzytomny oddycha mniej niż 2 razy, rozpocznij resuscytację krążeniowo oddechową - uciskaj jego klatkę w tempie 2 uciśnięcia / sekundę.
Zdjęcia pochodzą z poradnika bezpieczeństwa wydanego przez PSP
https://www.gov.pl/web/kppsp-pultusk/poradnik---czujka-na-strazy-twojego-bezpieczenstwa